logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Relacje
PRISTINE
Chorzów, Leśniczówka Rock'n'Roll Cafe
05.10.2017

  • Po raz pierwszy w swojej historii norweska formacja Pristine zajrzała do Polski. Do tej pory jakoś się nie składało, nawet gdy grali trasę z zaglądającymi do nas często The Brew i Blues Pills. Ale może to i lepiej - swój pierwszy występ w Polsce zaliczyli jako gwiazda wieczoru, z zacnym supportem w postaci meczu Armenia - Polska (orkan Ksawery niestety uniemożliwił obejrzenie końcówki, więc można uznać, że support zagrał bez planowanych bisów).

    Podjechanie pod położoną w środku lasu w Parku Śląskim Leśniczówkę było pewnie dla zespołu dość sporą niespodzianką, ale w końcu grupa pochodzi z północy Norwegii - nie takie lasy tam widzieli i zapewne nie w takich miejscach grywali. Leśniczówka oferuje niepowtarzalny koncertowy klimat i to chyba udzieliło się zarówno zespołowi, jak i publiczności, która przyjęła muzyków niezwykle gorąco. Formacja grała ponad 80 minut, prezentując przede wszystkim materiał z dwóch ostatnich płyt - tegorocznej Ninja i zeszłorocznej Reboot. Nowe numery wypadają świetnie na żywo i, co nie jest zaskoczeniem, w niektórych przypadkach są znacznie dłuższe niż ich studyjne oryginały. Wokalistka i liderka formacji, Heidi Solheim, była siłą rzeczy nieco ograniczona ruchowo przez niezbyt wielką scenę Leśniczówki, ale szczególnie jej to nie przeszkadzało - raz nawet zeskoczyła przed scenę i pośpiewała chwilę pomiędzy publicznością.

    Koncert był niezwykle równy, ale wyróżniam dwa momenty. Pierwszy to kapitalne Don't Save My Soul zagrane jedynie z akompaniamentem gitary, drugi to jedna z dwóch kompozycji z płyty No Regret, które trafiły do setlisty - utwór tytułowy. Na koncertach rozrasta się czasem do kilkunastu minut i taką właśnie długą wersję numeru, który momentami mocno nawiązuje do Zeppelinowskiego No Quarter, usłyszeliśmy w Chorzowie. Tu brawa dla całej czwórki na scenie, ale zwłaszcza dla kapitalnego gitarzysty Espena Jakobsena, który nie pierwszy i nie ostatni raz tego wieczora pokazał się ze znakomitej strony.

    Świetne, żywiołowe rockowe granie, klimatyczny klub, zadowolona publiczność, a do tego niespodzianki w postaci powalonych drzew dookoła Leśniczówki. Nie wiem do końca czy to ostatnie to wina Ksawerego, czy może tego, co działo się na scenie klubu.
autor: Jakub "Bizon" Michalski

Galerie

Pristine Chorzów, Leśniczówka Rock'n'Roll Cafe 05.10.2017

więcej >

tagi: PRISTINE

...

patronaty



partnerzy