logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
BEARDFISH
Sleeping In Traffic: Part One
21.05.2007
  • Wprawdzie nie łowię ryb, ale myślę, że wiem, co czuje rybak, gdy uda mu się wyciągnąć z wody jakąś niezłą sztukę. No, a jeśli do tego okaże się potem, że jest ona nie tylko dorodna, ale i wyjątkowo smaczna – to satysfakcja musi być ogromna. Aha i jeszcze jedno, wybierając się na połów, dobrze jest wiedzieć gdzie najlepiej zarzucić wędkę.
    Od wielu już lat wiadomo, że jednym z najciekawszych (pod względem muzycznym) regionów Europy jest Skandynawia. Właśnie tam, na uboczu angloamerykańskiego zgiełku, w spokoju ekologicznego raju wykluwają się bardzo zdolne zespoły (np. Anekdoten, The Flower Kings, Therion). A ostatnio na szerokie wody wypłynęła stamtąd niezwykła Brodataryba, czyli Beardfish.
    Beardfish to formacja, którą w 2001 r. założyli dwaj Szwedzi: gitarzysta David Zackrisson i wokalista, gitarzysta oraz klawiszowiec Rikard Sjoblom. Zaraz potem uzupełnili ją: basista Robert Hansen, perkusista Magnus Ostgren oraz grający na instrumentach klawiszowych i flecie Stefan Aronsson. Mniej więcej w dwa lata później cała piątka wydała nakładem małej szwedzkiej wytwórni debiutancki album "Fran En Plats Du Ej Kan Se...". Przyniósł dość ciekawy rock progresywny nawiązujący do klasyki gatunku z pierwszej połowy lat 70. Po jego opublikowaniu zespół dostał propozycje towarzyszenia na koncertach prawdziwym gwiazdom tamtejszego rynku. W tym też czasie odszedł (co pokazała niedaleka przyszłość) właściwie niepotrzebny drugi klawiszowiec formacji (Aronsson). Od tej pory Beardfish działa jako kwartet. W 2005 r. do sklepów trafił drugi (też wydany tylko w Skandynawii) longplay grupy – "The Sane Day". W efekcie jego (wprawdzie wciąż jeszcze lokalnej) popularności muzycy otrzymali szansę przejścia pod skrzydła międzynarodowego specjalisty od wydawania ambitnego rocka – wytwórni InsideOut Music. Kontrakt zaowocował właśnie krążkiem "Sleeping In Traffic: Part One".
    Rock Beardfish to znakomity konglomerat nastoju i często wyczuwalnego w zespołach z północy Europy przesiąkniętego tęsknotą chłodu oraz bardzo wyrafinowanych i bogatych partii instrumentalnych. Szczególnie klawiszowych. Ale, co wyraźnie wyróżnia muzykę Szwedów od produkcji innych współczesnych zespołów prog i art rockowych, Sjoblom pracując unika używania typowych syntezatorów, a za to wspaniale - trochę jak Keith Emerson (z tria E.L.P.) czy Thijs Van Leer (z Focus) – gra na organach Hammonda i fortepianie. Wówczas jest nie tylko pięknie, ale i znakomicie. Poza rozbudowanymi i zmiennymi dramatycznie "dziełami głównymi" (np. "Sunrise", "Roulette", "Harmony") ku mojej radości na albumie znalazły się też piękne "piosenki" ("Afternoon Conversation", "Dark Poet" i "Without You"), które udowadniają, że członkowie grupy nie tylko doskonale wykonują, ale i tworzą rock’n’rolla.

  • "Sleeping In Traffic: Part One" na tyle zachwyca, że sądzę, iż każdy kto go posłucha z pewnością z niecierpliwością będzie czekał na (na razie jeszcze tylko hipotetyczny) ciąg dalszy – na "Sleeping In Traffic: Part Two".

autor: Jerzy Skarżyński, DZIENNIK POLSKI

LISTA UTWORÓW

  • 1. ...On The Verge Of Sanity 0:47
  • 2. Sunrise 7:54
  • 3. Afternoon Conversation 3:42
  • 4. And Never Know 5:59
  • 5. Roulette 12:07
  • 6. Dark Poet 3:24
  • 7. Harmony 7:20
  • 8. The Ungodly Slob 6:42
  • 9. Year Of The Knife 7:28
  • 10. Without You 2:39
  • 11. Same Old Song (Sunset) 7:51

tagi: BEARDFISH / SLEEPING IN TRAFFIC

...

patronaty



partnerzy