logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
ANTIMATTER
Black Market Enlightenment
23.11.2018
Ocena:
  • Nie ma drugiego takiego wokalisty jak Mick Moss. Obdarzony głębokim, bardzo poetyckim głosem, śpiewający z głębi serca poruszające teksty od lat czaruje słuchaczy swoimi muzycznymi interpretacjami ludzkich emocji, doznań i przeżyć. Po intensywnej trasie promującej "The Judas Table" lider Antimatter postanowił zrobić sobie dłuższą przerwę od koncertowej działalności. W tym czasie przez osiemnaście miesięcy powstawało siódme studyjne dzieło jego osobistego projektu, "Black Market Enlightenment", najbardziej progresywne i zaskakujące w jego karierze.

    Antimatter został powołany do życia dwadzieścia lat temu w Liverpoolu przez Mossa oraz byłego basistę Anathemy Duncana Pattersona. Od 2005 roku jest to solowy projekt multiinstrumentalisty i wokalisty, grającego na gitarach, basie i klawiszach, który tym razem zaprosił do współpracy gości - perkusistę Faba Regmanna, flecistkę Julie Rodaway, saksofonistę Paula Thomasa, wspierających go w chórkach wokalistów - Carlę Lewis oraz Aleaha Starbridge, a także wirtuoza bardzo egzotycznego irańsko-armeńskiego instrumentu, kemancze - Vardana Baghdasaryana, które dodaje albumowi wyjątkowego, orientalnego brzmienia. Za produkcję i miks płyty odpowiedzialny jest natomiast inny współpracownik braci Cavanagh - Daniel Cardoso.

    "Black Market Enlightenment" to spójna muzyczna autobiograficzna opowieść o najbardziej mrocznym i dynamicznym okresie życia artysty, w którym przestał odróżniać rzeczywistość od stanu odczuwanego w wyniku wpływu różnego rodzaju zażywanych codziennie substancji uzależniających. Dzięki nim odkrywał najbardziej nieoczywiste zakamarki własnej duszy, najgłębiej skrywane pragnienia, niepokoje i lęki, co opisał w bardzo szczerych i osobistych tekstach poszczególnych kompozycji. Koresponduje z nimi okładka, którą zdobi dzieło Mario Nevado, tego samego artysty, który stworzył szatę graficzną do "The Judas Table". Wykonał ją według projektu i koncepcji Mossa. Przedstawia ośmiorękiego robota siedzącego na fotelu, trzymającego w każdej z dłoni inny przedmiot, symbolizując styl życia artysty w tamtym okresie i poszczególne uzależnienia. Utrzymana jest w jesiennej tonacji żółci i brązów.

    Na wydawnictwo składa się dziewięć łączących się ze sobą utworów, w których charakterystyczna dla twórczości Antimatter mroczna melancholia i refleksyjność zawarta w pięknie płynących partiach gitar kontrastuje z perkusyjną dynamiką i elektronicznymi eksperymentami. Wyjątkowości kompozycjom dodają orientalne brzmienia kemancze, pogłosy oraz dźwięki saksofonu i fletu.

    Album rozpoczyna singlowy "The Third Arm" utrzymany w stylu dotychczasowych dokonań Antimatter. Elektroniczny wstęp i przepiękne gitarowe melodie świetnie współbrzmią tu z głębokim wokalem Mossa.
  • Refleksyjny "Wish I Was Here" emanuje tęsknotą za domem rodzinnym i najbliższymi. Melodia płynie bardzo refleksyjnie, kołysząc słuchacza, z czasem nabierając tempa i intensywności. Utwór wieńczy crimsonowska wręcz partia fletu, melorecytowane słowa oraz porywająca gitarowa solówka. W chórkach wyraźnie słychać tu Carlę Lewis.

    "This Is Not Utopia" charakteryzuje się porywającą sekwencją klawiszy świetnie korespondującą z narastającą ścianą gitar oraz emocjonalną partią saksofonu. Czwarta kompozycja, "Partners In Crime" to kwintesencja tajemniczości i szaleństwa. Utwór wyróżnia doskonała, ocierający się o metal brzmienie perkusji oraz wokalny dialog Lewis i Mossa. "Santification" to półakustyczny walc, który z czasem ustępuje miejsca solówce na saksofonie, orientalnemu szaleństwu i narastającemu perkusyjno-gitarowemu szaleństwu.

    Po nim następuje najciekawszy na albumie "Existential", będący obrazem halucynacji. Tu prym wiedzie dialog plemiennie brzmiących bębnów i kemancze oraz tajemnicze wokale. Sporo tu nawiązań do Dead Can Dance. Chwilę wytchnienia przynosi dwóipółminutowa akustyczna ballada "What Do You Want Me To Do". Przedostatni "Between The Atoms" wybucha mroczną energią. Kulminacyjnym punktem kompozycji są złowrogie, przyprawiające o dreszcze szepty i ocierające się o growl wokalne eksperymenty. Album wieńczy elektroniczno-gitarowy "Liquid Light" nawiązujący do charakterystycznej dla Antimatter melancholijnej narracji.

    "Black Market Enlightenment" to według mnie najlepsza i najbardziej różnorodna płyta zespołu. Dzięki temu, że jest to album bardzo osobisty, chłonie się go jednym tchem, krok po kroku odkrywając kolejne warstwy i przekaz zawarty w tekstach. Zdecydowanie najlepiej sprawdza się po zmroku, w domowym zaciszu.



    (blog autorki: https://miedzyuchemamozgiem.blogspot.com)
autor: Aleksandra "Olcia" Wojcińska

tagi: ANTIMATTER / MICK MOSS

...

patronaty



partnerzy