logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
ALL THEM WITCHES
ATW
24.09.2018
  • Amerykańska formacja All Them Witches zdecydowanie nie należy do tych zespołów, które każą swoim fanom czekać przesadnie długo na nową muzykę. Ledwie w zeszłym roku wypuścili bardzo udany album Sleeping Through the War i poprawili go wydaną w lutym tego roku EP-ką Lost and Found, a już od końcówki września możemy cieszyć się najnowszym wydawnictwem zespołu, zatytułowanym ATW. Co jednak ważniejsze, wszystkie trzy krążki są niezwykle udane i każdy z nich nieco inny.

    ATW to piąta duża płyta w siedmioletniej historii grupy z Nashville. Wypełnia ją osiem zróżnicowanych stylistycznie kompozycji trwających 52 minuty. Muzyka grupy jest trudna do jednoznacznego zaklasyfikowania, bo na płytach All Them Witches znajdziemy zarówno klimaty lekkiej psychodelii, jak i ciężkiego, mięsistego stonera, a i blues-rock nie jest panom muzykom obcy. Podobnie jest na tym albumie. Fishbelly 86 Onions i 1st vs 2nd ustawiają pierwszą część albumu na dużej intensywności i w klimacie wpadającego w ucho, dynamicznego retro-rocka, ale już w Workhorse jest dużo więcej luzu i przestrzeni, a Half-Tongue to zwrot w kierunku bardzo spokojnego, luzackiego grania mocno podszytego klimatami bluesowymi. Kolejnym przykładem na to, że zespół świetnie czuje się takim nieco sennym, trochę może nawet knajpianym klimacie, jest trwające niemal 11 minut Harvest Fest. Całość pięknie wieńczy Rob’s Dream z brzmieniowym mrugnięciem okiem do fanów brzmienia Zeppelinowego No Quarter. Kapitalnie w tej mieszance sprawdzają się instrumenty klawiszowe, które pięknie ubarwiają zdominowaną przez gitary muzykę grupy. Aż szkoda, że niedawno zespół ogłosił, że jednak klawiszowca na stałe nie potrzebuje. Olbrzymia strata, bo klawiszowe tło choćby we wspomnianym Half-Tongue sprawdza się idealnie.

    ATW to kapitalna mieszanka klimatycznych odlotów i intensywnego gitarowego grania, a wszystko to wymieszane z melodyjnością, która sprawia, że jest to muzyka zarówno intrygująca, jak i przystępna. Po dość intensywnym początku zespół zwraca się tu jednak w kierunku grania spokojniejszego, bazującego na klimacie sennej psychodelii i spokojnego bluesa. To odmiana po płycie poprzedniej, na której jednak brzmienie bardziej intensywne dominowało. Ale to dobrze. All Them Witches zaskakują, próbują nowych mieszanek sprawdzonych patentów, nie starają się wciskać fanom ciągle tego samego. Bardzo lubię takie zespoły, zwłaszcza jeśli oprócz dobrych chęci mamy też do czynienia z dobrym wykonaniem. To na ATW jest znakomite.

    Zespół All Them Witches wystąpi 1 i 2 maja w Poznaniu (U Bazyla) i Warszawie (Hydrozagadka).

autor: Jakub "Bizon" Michalski

tagi: ALL THEM WITCHES / ATW / 2018 / RECENZJA /

...

patronaty



partnerzy