logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Relacje
COLIN BASS / AMAROK / CEREUS
Legionowo, MOK
1.12.2018

  • Przyjaźń między artystami, szczególnie ta wieloletnia, często skutkuje owocną współpracą i wymianą kreatywnych pomysłów. Wspólne działania muliinstrumentalisty Michała Wojtasa, lidera projektu Amarok oraz basisty i wokalisty Colina Bassa, którego fani rocka progresywnego identyfikują przede wszystkim z zespołem Camel są tego świetnym przykładem. Po bardzo udanym wspólnym występie na Warsaw Prog Days muzycy spotkali się ponownie, by wspólnie wystąpić na przełomie listopada i grudnia w Piekarach Śląskich, podwarszawskim Legionowie i Poznaniu. Z racji tego, że lubię odwiedzać nowe miejsca postanowiłam wybrać się do drugiego z wymienionych miast.

    Legionowski koncert odbył się w klimatycznej, kameralnej, bardzo dobrze nagłośnionej sali Ratusza Miejskiego. Tuż po godzinie dziewiętnastej na scenie zameldował się Cereus. Warszawski kwintet zabrał słuchaczy w trzydziestominutową podróż po meandrach nieoczywistych dźwięków bliskich progmetalowej stylistyce, pozostawiając lekkie uczucie niedosytu, gdyż koncert trwał zbyt krótko. Muzycy, wśród których znalazł się także klawiszowiec Amaroka Maciej Caputa, pełniący w Cereus rolę perkusisty zaprezentowali materiał z debiutanckiego albumu "Dystonia".

    Sobotni wieczór w Legionowie dla zespołu Amarok był wyjątkowy, gdyż to właśnie tu miał miejsce pierwszy koncert zespołu po wieloletniej przerwie. Nie brakowało więc wzruszeń i podziękowań fanom za wsparcie. W setliście w porównaniu do poprzednich tegorocznych występów zaszło kilka zmian. Przede wszystkim artyści wykonali pięć kompozycji z ubiegłorocznego "Hunt", w tym siedemnastominutową tytułową suitę, nie eksplorując tym razem brzmień z poprzednich trzech wydawnictw. Michałowi Wojtasowi towarzyszyli na scenie wspaniali muzycy - perkusista Paweł Kowalski, basista Konrad Pajek, klawiszowiec Maciej Caputa oraz żona lidera zespołu grająca na instrumentach perkusyjnych Marta Wojtas.

    Hipnotyzujące dźwięki, pełne wrażliwości i przepiękne muzyczne pejzaże, którym także pod względem technicznym niczego nie brakowało sprawiły, że obserwowanie i słuchanie Amaroka na scenie było czymś więcej niż udziałem w świetnym koncercie - stało się doznaniem niemal duchowym. Podobnie jak podczas lutowego występu w Warszawie również i tym razem "Nuke" wspólnie z Michałem zaśpiewał Colin Bass, zbierając od publiczności gorące owacje.

    Pretekstem do kolejnych odwiedzin Colina w Polsce stała się dwudziesta rocznica ukazania się na rynku "An Outcast Of The Islands" i winylowa premiera tego przełomowego dla artysty wydawnictwa. Podobnie jak w Progresji, sekcją rytmiczną artysty stali się muzycy Amaroka. Trzeba przyznać, że basista i jego polscy przyjaciele świetnie uzupełniają się i bardzo dobrze rozumieją na scenie. Zdolni muzycy mimo krótkiego czasu na przygotowanie repertuaru zaprezentowali się bardzo dobrze, wzbogacając kompozycje Bassa swoimi partiami. Występowi towarzyszyła bardzo rodzinna atmosfera - artyści uśmiechali się do siebie, czerpiąc radość ze wspólnego grania.
  • Nie brakowało także sytuacyjnych żartów i błyskotliwych zapowiedzi Colina.

    Świetny wokalista, lecz przede wszystkim ciepły, przesympatyczny człowiek obdarzony nietuzinkowym poczuciem humoru także i tym razem ciekawie opowiadał o kulisach powstawania poszczególnych utworów, wspominał minione czasy i uśmiechał się do fanów. Mimo upływu lat wciąż nie brakowało mu scenicznej energii i szczerej radości. Na szczególną uwagę zasługuje także udział gości - w swoim ulubionym utworze Bassa, "As Far As I Can See" na perkusji zagrał gitarzysta Collage, Michał Kirmuć, a w poruszającym "Goodbye To Albion" brawurowo zaprezentował się Jacek Zasada, który zagrał partię fletu także na albumie. Muzyk był niezwykle wzruszony możliwością wspólnego wykonania kompozycji po latach. Poza utworami z rocznicowej płyty, które zdominowały repertuar można było usłyszeć także zagrany na bis skoczny "Your Love Is Stranger Than Mine" z repertuaru Camel oraz kompozycje z "At Wild's End" oraz "In The Meantime"

    Po koncercie nadarzyła się okazja, by zakupić płyty, koszulki i spotkać się z artystami. Colin Bass bardzo chętnie pytał o wrażenia z występu, opowiadał o swoich odczuciach, podpisywał pamiątki i pozował do zdjęć, podobnie jak muzycy Amaroka. Był to bardzo miły wieczór, który z pewnością nieprędko się powtórzy.

    fot. Tomasz Ossowski


    (blog autorki: https://miedzyuchemamozgiem.blogspot.com)
autor: Aleksandra Olcia Wojcińska

tagi: COLIN BASS / AMAROK / CEREUS

...

patronaty



partnerzy