logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
DEEP PURPLE
Rapture Of The Deep
24.10.2005
  • Ta recenzja jeszcze dwa dni temu miała zaczynać się tak:
    Przykro mi. Przykro mi, że będąc fanem Deep Purple muszę napisać – najnowsze dzieło tego zespołu, album "Rapture Of The Deep" nie jest niestety płytą ani wielką, ani nawet płytą bardzo dobrą...
    Tak było przedwczoraj. Na szczęście dla mnie (dla mojej opinii rock-krytyka) i dla Purpury (wierzę nieskromnie, a i pewnie naiwnie, że moje opinie mają jakiś wpływ na decyzje o zakupach moich czytelników) od tej pory minęło na tyle dużo czasu, iż zdążyłem posłuchać "Rapture Of The Deep" kolejnych kilka razy, a to spowodowało, że nieomal diametralnie zmieniłem zdanie o tym krążku. Dlaczego?
    Oto, przy wstępnym słuchaniu, gdy zwraca się jeszcze uwagę głównie na melodykę (przebojowość) poznawanych kompozycji, nowe utwory Deep Purple sprawiły na mnie wrażenie dość ciężkich, pozbawionych finezji i "iskry bożej". Wydawało mi się się, że stworzono je trochę na siłę. Do tego, cały 55 minutowy materiał odebrałem jako dość jednostajny, utrzymany mniej więcej w jednym tempie i w dodatku oparty na ciągle takich samych pomysłach aranżacyjnych. Także produkcja dźwięku (mogąca przecież wiele poprawić) zdała mi się tak prostą, że aż nieistniejącą... Oj, sporo się tego doszukałem! Tak było...
    Tak było, bo ku mojemu zaskoczeniu (i nie kryje radości), każde kolejne przesłuchanie "Rapture Of The Deep" przynosiło mi nowe odkrycia. Po pierwsze, że jednak tematy śpiewane przez Gillana dość łatwo i mocno zapadają w dusze (nie wpadają jednym, a wypadają drugim uchem). Po drugie, że są akurat takie, bo przez to mogły zostać wprost idealnie dopasowane do bardzo wyrafinowanie granych partii instrumentalnych, które z kolei zostały specjalnie tak nie nachalnie zarejestrowane i wyprodukowane, aby jak najlepiej oddać iście "jamową" atmosferę w studiu. Bo muzycy Purpury (Steve Morse – gitara, Don Airey – klawisze, Roger Glover – bas i Ian Paice bębny) dali wręcz fantastyczny popis nie tyle umiejętności technicznych (te akurat wszyscy znają od dawna), ale przede wszystkim improwizacji i wzajemnego się wspierania. Szczególnie Airey! Dzięki jego grze niektóre utwory na "Rapture..." (choćby tytułowy, "Clearly Quite Absurd", "Junkyard Blues", czy "Before Time Began") nabrały chwilami iście progresywnego wymiaru. Reasumując, już osłuchany, mogę zaryzykować tezę, że najnowsze dzieło Deep Purple to najbardziej równa, zwarta i perfekcyjna płyta grupy od czasu "Perfect Strangers".

autor: Jerzy Skarżyński, DZIENNIK POLSKI

LISTA UTWORÓW

  • 1. Money Talks 5:32
  • 2. Wrong Man 4:52
  • 3. Girls Like That 4:00
  • 4. Rapture Of The Deep 5:56
  • 5. Clearly Quite Absurd 6:25
  • 6. Don't Let Go 4:32
  • 7. Back To Back 4:02
  • 8. Kiss Tomorrow Goodbye 4:17
  • 9. Junkyard Blues 5:30
  • 10. Before Time Began 6:39

tagi: DEEP PURPLE / RAPTURE OF THE DEEP

...

patronaty



partnerzy