logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
MARILLION
F E A R
2016
Ocena:
  • Nowy studyjny krążek Marillion okazał się nie lada wyzwaniem. W przeciwieństwie do stosunkowo szybko wpadających w ucho kompozycji z poprzednika "Sounds That Can't Be Made" pięć utworów zamieszczonych na "F.E.A.R." wymaga dokładnego wgryzienia się w zawartość muzyczną. Zapomnijcie o przebojach w rodzaju "Don't Hurt Yourself" czy "Paper Lies", o takim "Easter" nie wspominając. Przygotujcie się na dźwiękowy minimalizm podporządkowany wizji artystycznej, w której poszczególne instrumenty wygrywają oszczędne partie, niezbędnę by tę wizję zrealizować.

    Ostatnie dzieło progresywnych weteranów to nie jest płyta do słychania w biegu. Należałoby się zatrzymać i poświęcić pełnię uwagi nutom płynącym z głośników. "F.E.A.R." ma w sobie pewien ambientowy pierwiastek, podobnie jak niegdyś "Brave". W przeciwieństwie jednak do trzeciej płyty ze Steve'em Hogarthem na pokładzie opisywane dzieło jest zupełnie pozbawione szybszych, przebojowych momentów. Brytyjczycy stawiają na pewną jednostajność kręcącą się wokół wybijanego przez Iana Mosleya leniwego rytmu. Królują klawisze, a gitara, chociaż brzmi jak zawsze pięknie, to jednak prezentuje nam oszczędne partie. Fani mistrza Rothery'ego muszą mu wybaczyć minimalizm. Jedynie bas Pete'a Trewavasa serwuje standardową dla niego dawkę energii.

    Zasada "mniej znaczy więcej" jest w przypadku "F.E.A.R." w pełni uzasadniona. Utwory, które początkowo wydawały się nijakie nabierają z każdym odsłuchem rumieńców, a słuchacz odkrywa głębię albumu warstwa po warstwie. Nad całością króluje głos Steve'a Hogartha, który staje się prawdziwym mistrzem ceremonii, ukazując w pełni bogactwo swoich wokalnych umiejętności zaprawionych równie wielką wrażliwością. Jeśli kogoś już wcześniej pan H. do siebie nie przekonał, wysłuchanie "F.E.A.R." jedynie utwierdzi go w niechęci. Pozostali, którzy zachwycali się majestatem "Brave" czy takich utworów jak "Interior Lulu" albo "The Invisible Man" będą zachwyceni.

    Longplay otwiera, podzielona na pięć części, kompozycja "El Dorado". Krótki, akustyczny wstęp "Long-shadowed Sun" sprawnie przechodzi w jeden z lepszych i jednocześnie najbardziej przebojowych fragmentów w postaci "Gold". Przestrzenne partie klawiszy, a następnie zawodzącej gitary momentalnie pokrywają grzbiet ciarkami. Dalej jest jeszcze ciekawiej, kompozycja płynie wraz z "Demolished Waves" i wreszcie kulminacyjnym "F.E.A.R.". Na żywo "El Dorado" prawdpodobnie będzie wulkanem emocji połącznej z nieuchronną gęsią skórką.

    W dalszej części albumu mamy jeszcze dwie "pojedyncze" kompozycje: stosunkowo najbardziej piosenkowy utwór "Living in Fear" oraz nastrojowy "White Paper", wyróżniający się emocjonalnym refrenem i trochę zbyt nużącą zwrotką.
  • Marillion proponuje nam też jeszcze dwa długasy. Środek płyty należy do "The Leavers", który rozpoczyna się elektronicznym, transowym wstępem i prowadzi nas do głównie klawiszowo-wokalnego oniryzmu, chociaż w cześci zatytułowanej "The Jumble of Days" Rothery cieszy swoimi przeciąganymi frazami. Z kolei przedostatni na krążku "The New Kings" to najbardziej zróżnicowana kompozycja z poruszającym tekstem o kondycji zachodniego, demokratycznego świata przesiąkniętego wszechwładzą pieniądza oraz wielkich korporacji. Utwór jest równie dobry jak "El Dorado", posiada jeden z nielicznych na "F.E.A.R." dynamicznych fragmentów i zyskuje z każdym odsłuchem.

    Na koniec grupa serwuje jeszcze wyciszające outro w postaci "Tomorrow's New Country". Nie pozostaje nic na przeszkodzie by... odsłuchać premierowy krążek Marillion od początku.

    "F.E.A.R." na pewno nie jest jakimś przełomowym dziełem Marillion. Stanowi jednak potwierdzenie progresywnej jakości, jaka wciąż drzemie w zespole. Z mojej perspektywy jest to najbardziej intrygujące wydawnictwo formacji od czasu "Marbles", skomponowane z głową z pasujących do siebie muzycznych puzzli, czego nie możemy w pełni powiedzieć o wydanym kilka lat temu "Sounds That Can't Be Made". Nie jest to jednak płyta oczywista, nastawiona na produkcję hitów, a skierowana do bardziej wymagających fanów. Album zagości w ich odtwarzaczach na długo, pod warunkiem, że akceptują post-rybią wersję Marillion.

autor: Michał Raś

LISTA UTWORÓW

  • 1. El Dorado (I) Long-Shadowed Sun
  • 2. El Dorado (II) The Gold
  • 3. El Dorado (III) Demolished Lives
  • 4. El Dorado (IV) F E A R
  • 5. El Dorado (V) The Grandchildren of Apes
  • 6. Living in F E A R
  • 7. The Leavers (I) Wake Up In Music
  • 8. The Leavers (II) The Remainers
  • 9. The Leavers (III) Vapour Trails in the Sky
  • 10. The Leavers (IV) The Jumble of Days
  • 11. The Leavers (V) One Tonight
  • 12. White Paper
  • 13. The New Kings (I) F*** Everyone and Run
  • 14. The New Kings (II) Russia's Locked Doors
  • 15. The New Kings (III) A Scary Sky
  • 16. The New Kings (IV) Why is Nothing Ever True?
  • 17. The Leavers (VI) Tomorrow's New Country

tagi: MARILLION

...

patronaty



partnerzy