logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
THE MISSION
Another Fall From Grace
2016
Ocena:
  • Końcówka września stała pod znakiem dwóch ważnych premier - filmowej i muzycznej. O ile ta pierwsza okazała się totalnym niewypałem, o którym chcę jak najszybciej zapomnieć (mam na myśli rzecz jasna "Ostatnią rodzinę") to zgoła odmienne wrażenie pozostawił po sobie nowy krążek weteranów gotyckiego rocka, formacji The Mission. Dzieło przybrało świetnie brzmiącą nazwę "Another Fall From Grace" i niniejszy tekst jest właśnie jemu poświęcony. Wielkim entuzjastą brytyjskiego zespołu był sam Tomasz Beksiński, dzięki któremu grupa zyskała w Polsce dużą rzeszę fanów, do której i ja należę, choć bliżej mi do The Sisters of Mercy.


    Lider Misjonarzy - Wayne Hussey zapowiadał, że "Another Fall From Grace" będzie brakującym ogniwem między debiutem Sióstr Miłosierdzia "First And Last and Always", a pierwszym albumem The Mission "God's Own Medicine". Istotnie, już od pierwszych sekund album przenosi nas do lat osiemdziesiątych. Dowodem takiego stanu rzeczy jest powrót zespołu do zasłużonej dwunastostrunowej gitary, która idealnie spełnia swoją rolę na płycie. Wystarczy przytoczyć tutaj utwór tytułowy czy nagranie promujące nowe dzieło "Met-Amor-Phosis" z udziałem Vile Valo z HIM. Podobno kompozycja powstała na skutek inspiracji Davidem Bowie, a właściwie jego przejściem do "innego" świata. Poza frontmanem HIM do współpracy zostali zaproszeni tak zacni goście (nierozerwalnie związani z latami osiemdziesiątymi) jak Martin Gore i Gary Numan, którzy wokalnie wsparli Husseya. Niewątpliwie był to strzał w dziesiątkę! Dzięki temu płyta nabrała wyraźniejszych cech tamtego okresu podrasowanych dodatkowo nowoczesnymi dźwiękami.

    Nowe dzieło Misjonarzy jest jednym z najmroczniejszych w ich bogatej dyskografii, ale znalazł się na nim pewien rodzynek w postaci pogodnego "Never Longer Than Forever", zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę refren tworzący "pozorną" sielankę, którą kończy kolejna pozycja "Bullets & Bayonets". Z wielką aprobatą przez miłośników grupy został przyjęty, zwłaszcza podczas koncertów (również w Polsce) "Tyranny of Secrets" posiadający pewne znamiona innej legendy rocka gotyckiego - Fields of The Nephilim. Prawdziwym majstersztykiem okazał się "Only You & You Alone" z udziałem mistrza tworzenia klimatu i chórków Martina Gore'a, który tutaj potwierdza swoją wysoką klasę w tej materii (o jakość nowego albumu DM możemy być zupełnie spokojni!). Utwór jest również swoistym ukłonem w kierunku nadgrupy Joy Division. Świadectwem jest charakterystycznie brzmiący w nim bas a'la Peter Hook. Nawet okładka "Another Fall Frome Grace" budzi jednoznaczne skojarzenia (Closer). Moim osobistym faworytem jest niezwykle poruszająca kompozycja "Jade", która pod względem emocji i napięcia przypomina "Swan Song" z poprzedniego albumu The Mission ("The Brightest Light").
  • Na specjalną uwagę zasługuje fakt, że Wayne Hussay nie stracił nic ze swojej znakomitej kondycji wokalnej. Głos artysty jest niewątpliwą siłą nowego krążka. Rolę utworu zamykającego płytę przejął "Phantom Pain" z delikatnym saksofonem w tle i klimatem nad wyraz zbliżonym do Depeche Mode.

    Podsumowując, "Another Fall From Grace" z pewnością nie jest magnum opus w dorobku The Mission, ale to nie było jego celem. Mimo licznych wpływów trzeba podkreślić, że zespół zachował swój oryginalny styl. Misjonarze potwierdzili, że do zmierzchu ich zespołu jest daleko i mają sporo jeszcze do zaoferowania. Misja, którą się podjęli została zakończona pełnym sukcesem. Luka w dyskografii wypełniona i to z nawiązką!

autor: Kamil Krukowski

tagi: THE MISSION / WAYNE HUSSEY

...

patronaty



partnerzy