logo
matecznik dźwięków niebanalnych
 
 
Relacje
KATIE MELUA
Szczecin, Azoty Arena
12.11.2016
  • Skromna i drobna Katie pojawiła się na scenie Azoty Arena krótko po 19.00 12 listopada, zamykając swoim występem tegoroczną edycję Szczecin Music Fest. Artystka wystąpiła z nielicznym bo zaledwie dwuosobowym zespołem oraz bardzo licznym gruzińskim chórem "Gori Women's Choir".


    Szczerze mówiąc obawiałam się swojej reakcji na ten koncert, nie jestem bowiem zagorzałą fanką Katie, ale nie mogę również powiedzieć, że nie lubię jej muzyki, gdyż jest inaczej.


    Wokalistka przyjechała promować swoją najnowszą płytę. "Winter tour" jak sama wspomniała miała być oszczędna w formie bez zbędnych ozdobników... nostalgiczna, ascetyczna ale przede wszystkim ciepła... i dokładnie taka jest. Katie oczarowała szczecińską widownię swoim ciepłym głosem, zaskoczyła trochę brakiem hitów, jak stwierdziło kilku "fanów" opuszczających halę.... czy zabrakło czegoś... bo ja wiem na pewno zamieniłabym "rowery" na każdy inny hit piosenkarki tylko nie ten właśnie, ale to jedynie moje skromne zdanie. Dla mnie osobiście set składający się w większości z utworów z nowej płyty artystki był miłym zaskoczeniem... jak i dwa covery, które naprawdę były pięknie przearanżowane, a mianowicie Bridge Over Troubled Water i Wonderful Life... Na otwarcie był przepiękny gruziński Shchedryk wyśpiewany jedynie z chórem.... a na zakończenie piękne I Cried For You zwieńczone aplauzem około 3 tysięcznej zachwyconej widowni.


    Katie została obdarowana kwiatami i prezentami od fanów i organizatora, który jak zawsze w odpowiedni sposób wita i żegna zapraszane przez siebie gwiazdy. Nie byłabym jednak sobą gdybym nie wspomniała o istnieniu popcornu, piwska i kiełbasy, które przy tego typu koncertach najzwyczajniej nie powinny były się pojawić, a i "reżim sektorowy", a raczej jego zupełny brak był niemiłym zaskoczeniem. Nikt wewnątrz nie sprawdzał biletów, czy idziesz do swojego sektoru czy nie... jeśli tylko było miejsce wolne, czemu nie zamienić miejscówki za 115zł w głębi sali na wysokości w zamian na taką niemal pod sceną za 270zł. Trochę niesprawiedliwe nie sądzicie?


    Po raz pierwszy miałam również przyjemność gościć w Azoty Arenie i muszę szczerze stwierdzić, że nie mogę powiedzieć nic złego poza tym, że na dole od wejść aż po szatnię wiatr wraz z małym mrozem bawili się w berka. Nagłośnienie w hali za to moim zdaniem całkiem dobre choć ponoć w niektórych miejscach było słychać pogłos, który do mnie jednak nie dotarł 


    Ale dość o tym... bo koniec końców wyszłam z hali bardzo zadowolona i miło ukołysana. Jedno jest pewne, muszę nadrobić braki jakie mam w twórczości Katie bo z 6 studyjnych albumów liznęłam zaledwie dwa, plus oczywiście to co udało mi się usłyszeć na koncercie.
autor: Marzena Sówka

tagi: KATIE MELUA

...

patronaty



partnerzy