Rockserwis.fm
Matecznik dźwięków niebanalnych
Przed chwilą
Za chwilę
Zaloguj się
O nas
Jak słuchać radia
Ramówka
Audycje
Ludzie
Co było grane
Podcasty
Gadżety
Wesprzyj nas
Wydarzenia
Koncerty
Recenzje
Relacje
Galerie

Recenzja

Puscifer

Existential Reckoning

11.12.2020

Ocena:
★★★★★★★★★★

autorka:
Aleksandra Wojcińska

blog autorki:

https://miedzyuchemamozgiem.blogspot.com/

Ostatnie lata to płodny czas dla Maynarda Jamesa Keenana. Po albumach A Perfect Circle i Tool nadszedł czas na nowe wydawnictwo Puscifer. Fani czekali na nie aż pięć lat, ale co to jest w perspektywie, z jaką pozostawił ich Tool... Tak czy inaczej warto po nie sięgnąć i uważnie mu się przysłuchać.

To czwarty album projektu, który jak już pewnie wierni fani wiedzą, nie jest tylko bytem muzycznym. Pod tą nazwą skrywa się pełne spektrum aktywności - wg Wikipedii jest to "zespół industrialowy założony w 2003, linia odzieżowa, kosmetyki, produkty spożywcze, akcesoria erotyczne, blogi oraz strona internetowa". Za dużo? Niekoniecznie, jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że ma być to nieskrępowane niczym miejsce do ekspresji wolności i luźnych myśli i potrzeb twórcy, który tym razem postanowił razem z podwójną płytą winylową sprzedawać wino (szczegóły tutaj).

Wróćmy jednak do muzyki, bo warto poświęcić jej trochę czasu. Nad gitarami przeważa tu elektronika i popowa lekkość. Wnikliwi fani znajdą w muzycznej warstwie dużo punktów wspólnych z ostatnim wydawnictwem A Perfect Circle. Nad technicznymi popisami dominują tu melodie. Jest sporo refleksji, ale też trochę zabawy z dźwiękiem. Słuchając "Existential Reckoning" po raz kolejny można przekonać się, że jest to swoisty "plac zabaw dla głosów" w głowie artysty. Emocjonalny, a jednak brzmieniowo wyważony.

Jak zawsze można zasłuchiwać się w harmoniach wokalnych i dialogach Maynarda z Cariną Round. Można wsłuchiwać się też bez końca w teksty lidera, który jak zawsze nie szczędzi ciekawych opinii, wniosków, obserwacji, także odnośnie ostatnich wydarzeń. Sporo tu wieloznacznych przemyśleń, ostrzeżeń i zapewnień, takich jak bardzo sugestywne "They won't believe you until it's far too late". Pojawiają się pytania, które dręczą wielu z nas w obliczu niekontrolowanego rozwoju technologii i kierunków, także tych politycznych, w których podąża świat. Czy rasa ludzka jest na granicy wyginięcia? Co się w ogóle dzieje i dlaczego? Co nas czeka? Czy ktoś nas kontroluje?

Jest tu uniwersalny przekaz, a także na pewno osobisty pierwiastek. Jest też jednak sporo tajemnic i niejednoznaczności jak pojawiający się na okładce... kosmici i historia temu towarzysząca. W notce prasowej dotyczącej albumu znajdziemy informacje o domniemanym porwaniu przez nadprzyrodzone siły osoby niosącej tajemniczą walizkę i butelkę wina, a także bardzo luźne sugestie, jak dotrzeć do prawdy i odnaleźć zaginioną. O co tu właściwie chodzi?

Może lepiej dać sobie spokój z interpretowaniem treści i po prostu posłuchać płyty. A ta jest naprawdę świetna i z każdym kolejnym odsłuchem podoba się jeszcze bardziej. Maynard może i treściowo totalnie odjechał w kosmos, ale tej wycieczce towarzyszy naprawdę ciekawa oprawa dźwiękowa. Taka, która spodoba się fanom różnych stylistyk, od popu aż po eksperymentalny metal. Industrial, rock, elektronika, pop? Te wszystkie gatunki przenikają się, budując spójną, a jednocześnie różnorodną całość.

Jak to z wielkimi artystami bywa, Keenan mimo pewnych początkowych wątpliwości znowu się obronił i chwała mu za to, że dostarcza fanom kolejnej pokaźnej porcji radości.

Używamy plików cookies w celu ułatwienia korzystania z naszej strony.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich wykorzystywanie.