Rockserwis.fm
Matecznik dźwięków niebanalnych
Przed chwilą
Za chwilę
Zaloguj się
O nas
Jak słuchać radia
Ramówka
Audycje
Ludzie
Co było grane
Podcasty
Gadżety
Wesprzyj nas
Wydarzenia
Koncerty
Recenzje
Relacje
Galerie

Recenzja

WARDRUNA

Kvitravn

22.01.2021

Ocena:
★★★★★★★★★

autorka:
Aleksandra Wojcińska

blog autorki:

https://miedzyuchemamozgiem.blogspot.com/

Miała ukazać się w czerwcu ubiegłego roku, ale koronawirusowe szaleństwo przyczyniło się do opóźnień w produkcji nośników fizycznych. Fani musieli więc poczekać na premierę piątej płyty Wardruny pół roku dłużej. Jeśli lubicie klimatyczne dźwięki z przekazem i nieoczywiste rozwiązania brzmieniowe, to wydawnictwo sprosta waszym oczekiwaniom. Znajdziecie tu jeszcze więcej magii i pięknych melodii niż na poprzednich płytach grupy.

To muzyka, która wymyka się folkowej szufladce. "Kvitravn" łączy tradycję z nowoczesnością, zderzając brzmienia nietypowych instrumentów na czele z kilkoma odmianami liry i harfy oraz kozim rogiem z nowoczesną, przestrzenną produkcją. To album, którego słucha się wyśmienicie od pierwszej do ostatniej minuty. Poszczególne kompozycje płyną, ich melodie zapadają w pamięć i budzą emocje. Jak zawsze świetnie uzupełniają się głosy Einara Selvika i Lindy Fay-Helli. 

To bardzo spójna, a zarazem bardzo dynamiczna płyta. Nastrój zmienia się z kompozycji na kompozycję, prowadząc słuchacza przez malownicze krajobrazy Norwegii, ukazując piękno natury i jej niepodważalne znaczenie w życiu człowieka. Selvik w tekstach nawiązuje oczywiście też do skaldyckiej poezji, mitów i wierzeń, nadając całości charakterystyczny klimat. W zapowiedziach "Kvitravn" podkreślał, że jego celem i ogromnym wyzwaniem dla niego od lat jest możliwie najpełniejsze zgłębienie nordyckiej tradycji - zrozumienie, jak myśleli jego przodkowie, jakich narzędzi używali i czym kierowali się w życiu.

Choć tytuł płyty to totemiczne imię Einara i można doszukiwać się przez to pierwiastka osobistego w brzmieniach i tekstach, w kontekście albumu odnosi się bardziej do symboliki legendarnych białych zwierząt Skandynawii i innych rejonów świata, którym dawniej nadawano rolę proroczą. Białe kruki, niedźwiedzie, łosie, jelenie, słonie i lwy były i są postrzegane jako wysłannicy niosący ważne wiadomości i budujący mosty między światami. Spoglądając w ten sposób można postrzegać "Kvitravn" jako album uniwersalny, który może trafić do wrażliwych odbiorców na całym świecie, budząc emocje i wspomnienia przełomowych wydarzeń czy kluczowych życiowych momentów, które są inne dla każdego człowieka, lecz w tym sensie równie istotne. To także pomost między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością, przekazujący ponadczasowe wartości.

Moim skromnym zdaniem to najlepsze dzieło Wardruny, w pełni ukazujące wyjątkowość i talent zespołu. Z jednej strony jest to muzyka przeznaczona dla fanów konkretnej estetyki, z drugiej zaś niezwykle uniwersalna. Dzięki wspomnianej już produkcji zyskała niemal komercyjny potencjał i niezwykłą lekkość, wobec której nie sposób przejść obojętnie. To dźwięki, w których drzemie czyste piękno i niezwykła szczerość. 

To muzyka do słuchania wielokrotnego i odkrywania za każdym razem czegoś nowego. Choć jest dopiero styczeń i do końca roku jeszcze wiele długich tygodni, które wypełni niejedna warta uwagi płyta, jestem pewna, że "Kvitravn" to jedno z najważniejszych i najciekawszych wydawnictw 2021 roku, które zajmie wysokie miejsca w licznych podsumowaniach.

Używamy plików cookies w celu ułatwienia korzystania z naszej strony.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich wykorzystywanie.